
POCZĄTKI TRADYCJI
Nazwa wigilia ma swoje źródło w starożytnym Rzymie (łac. vigiliae – nocne czuwanie). Nazywano tak ¼ czasu czuwania nocnej straży. We wczesnym chrześcijaństwie określano w ten sposób nabożeństwa nocne lub wieczorne przed ważnymi świętami kościelnymi. Tak zostało do dziś, głównie w odniesieniu do świąt Bożego Narodzenia, które obchodzone są przez chrześcijan od I wieku n.e.
W starożytnym Rzymie w grudniu obchodzono m.in. Saturnalia (od 17.12.), Larentalia czyli święto zmarłych (23.12.) i Dies Natalis Solis Invicti czyli Święto Narodzin Niezwyciężonego Słońca (25.12.)
Pogańskiemu Niezwyciężonemu Słońcu kościół chrześcijański przeciwstawił Chrystusa – Słońce Sprawiedliwości. Zamienił tym samym dotychczasowe święto w narodziny Zbawiciela Świata – Solis Salutis – Słońca, które wzeszło, aby zbawić świat.
Tak więc w obrzędowości bożonarodzeniowej splatają się dostojne elementy pogańskiego kultu zmarłych z radosnym nastrojem rzymskich obrzędów saturnalijnych i noworocznych.
NOC CUDÓW
Szczególnie liczne wierzenia związane są w nocą wigilijną. W wierzeniach ludowych jest to noc, w czasie której błąkają się duchy, a więc czas czarów, dziwów, niesamowitych zjawisk i nadprzyrodzonych mocy.. W tym czasie zwierzęta rozmawiają ludzkim głosem, a martwe kamienie ożywają i obracają się wokół własnych osi. Na wschodnich terenach Polski jeszcze w XIX wieku wierzono, że gdy w czasie wieczerzy wigilijnej wyjdzie się do sieni i spojrzy przez dziurkę od klucza, ujrzy się zmarłą osobę siedzącą na pustym miejscu przy stole. W Chełmskiem w wieczór wigilijny stawiano na stole garnki z resztą jedzenia, w przekonaniu, że zmarli biorą udział w wieczerzy.
Według prastarych wierzeń dusze przychodzące z krainy śmierci przybierają postać ptaków, zwierząt, a także ludzi, dlatego też w dniu wigilii nie należy nikomu odmawiać gościny ani pomocy.
Do Wigilii też odnosi się wiele nakazów i zakazów, ściśle niegdyś przestrzeganych:
• po zachodzie słońca nie należy nic robić,
• węgiel, wodę i drewno należy przynieść do domu przed zmrokiem, bowiem jeśli coś wniesie się po wieczerzy, wszystko myszy zjedzą,
• nie wolno w tym dniu niczego pożyczać, bo „niczego się człowiek nie dorobi”,
• nie wolno prząść, cerować i szyć, bo „nowe będzie się darło”,
• rano dobrze umyć się w zimnej wodzie, do której wcześniej trzeba włożyć kilka złotych, srebrnych lub w najgorszym wypadku miedzianych monet,
• stół trzeba opleść łańcuchem, aby „chleb się go zawsze trzymał”.
Wróżono również w sprawie zamążpójścia i ożenku. Pochmurne niebo wróżyło zamążpójście pannom starym i bogatym, jasne – młodym i biednym. Wyciągano kłosy ze snopów i liczono ziarna (do pary – zapowiadały szybkie małżeństwo, nieparzysta liczba oznaczała dłuższą samotność)
Po powrocie z pasterki domownicy szli do sadu i potrząsając drzewami, budzili je na urodzaj, mówiąc: „Obudźcie się, bo narodził się Jezus Chrystus”
LUDZIE I DUSZE PRZY JEDNYM STOLE
Dzisiejsza wieczerza wigilijna w pogańskich czasach była stypą zaduszną. Stąd ściśle określone dla tego typu uroczystości potrawy: bliny, fasola, groch, bób, kasza, jabłka, orzechy i miód – od bardzo dawnych czasów uważane za pokarm dla zmarłych. Kolacja wigilijna składała się z potraw postnych, co dało wyraz staropolskiej nazwię postnik lub pośnik. Na Litwie wieczerza wigilijna nosiła nazwy kutia, kucja, inne stare nazwy wigilijnej kolacji to kolenda czy wieczerza pańska.
Do tradycji wigilijnych należy dopilnowanie, aby do wieczerzy zasiadała parzysta liczba osób; nieparzysta wróżyć miała rychłą śmierć jednego z biesiadników. Jeżeli domowników było nie do pary, do stołów szlacheckich zapraszano kogoś ze służby lub czeladzi, a chłopi i mieszczanie prosili na wigilię żebraków.
Przy stole siadano zwykle według wieku, aby – jak mawiano – „tymże umierać porządkiem”.
Wieczerza rozpoczynała się wspólną modlitwą i do końca miała charakter uroczysty i poważny. Nikomu – oprócz gospodyni – nie wolno było wstawać od stołu ani rozmawiać. Jeszcze w XIX wieku na wsiach wieczerzę wigilijną spożywano z jednej, pięknie ozdobionej glinianej misy, którą stawiano na opłatku. Jeżeli opłatek przykleił się do miski, wróżyło to dobry urodzaj tej rośliny, z której przyrządzona była potrawa.
Liczba obrzędowych potraw wigilijnych powinna być nieparzysta, co miało zapewnić urodzaj w następnym roku. Wierzono także, że potrawy na wieczerzę wigilijną powinny składać się ze wszystkich płodów pola, sadu, ogrodu, lasu i wody. Gdyby coś opuszczono, nie obrodziłoby w nadchodzącym roku. Stary zwyczaj nakazywał też bodaj skosztowanie każdej potrawy.
Do wieczerzy wigilijnej zasiadano, gdy na niebie ukazywała się pierwsza gwiazda. Przed wigilijną wieczerzą myto się dokładnie, aby zabezpieczyć się od „bolaków” (wrzodów), a wodę po myciu wynoszono poza granice domu. Po porannej modlitwie pocierano sobie zęby czosnkiem, wierząc, że dzięki temu przez cały rok nie będą bolały.
OPŁATEK – CHLEB NIEPOWSZEDNI
Tradycja dzielenia się opłatkiem pochodzi od starego zwyczaju obdarowywania się chlebem nieofiarnym, popularnego w pierwszych wiekach chrześcijaństwa w południowej Europie, skąd przedostała się do Polski.
Nazwa opłatek pochodzi od słowa oblatum, czyli to, co jest ofiarowane. Początkowo nazywano tak chleb ofiarny, łamany i spożywany przez pierwszych chrześcijan. Z czasem w tych obrzędach pojawiły się cienkie płytki chlebowe z przaśnego ciasta. Chlebki niekonsekrowane, których nie wykorzystano w misteriach religijnych, czyli tak zwane eulogie, rozdawano wieczorem w kościele, aby chrześcijanie dzielili się nimi i spożywali podczas Bożego Narodzenia. Od nich właśnie pochodzą wigilijne opłatki. Opłatek przypomina o dzieleniu się z bliźnimi tym wszystkim, co mamy. W innych krajach ten zwyczaj nie jest znany.
ZIELONA PANI
Strojenie choinki – jedna z najmłodszych tradycji wigilijnych pochodzi z tzw. czasów pruskich, tj. z lat 1795-1806 i została przejęta od Niemców, którzy dla dzieci w Wigilię ubierali sosenki lub jodełki orzechami, cukierkami, jabłkami… Kościół dość późno zaakceptował ten zwyczaj, nadając mu chrześcijańską symbolikę „biblijnego drzewa wiadomości dobrego i złego”.
Choinka wyparła wcześniejsze wigilijne przybrania w formie zawieszonego pod sufitem wierzchołka sosny, zwanego na Rzeszowszczyźnie jutką, na Warmii i Mazurach – jeglijką, w Małopolsce – sadem, w Jarosławskiem, Lubelskiem i Sandomierskiem – wiechą lub w innych regionach podłaźniczką.
Źródła:
H. Szymanderska, Wigilia,
Z. Gloger, Encyklopedia staropolska
E. Janota, Lud i jego zwyczaje