Święta, święta, święta!

To nic, że dzielą połacie przestrzeni
że nieraz odbiera mowę
jak opłatkiem podziel się ze mną
dobrym słowem…

Marian Frąk

Kochani Bywalcy!

Niech te święta przyniosą Wam spokój, radość i ciepło. Niech wigilijny cud – obecny w nas i wokół nas – odnawia się przez kolejny rok. Życzymy Wam spełnień i harmonii w całym Waszym życiu.

Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!
Pax hominibus bonae voluntatis!
Edo bri’cho o rish d’shato brich’to!

Opowieść wigilijna

POCZĄTKI TRADYCJI

Nazwa wigilia ma swoje źródło w starożytnym Rzymie (łac. vigiliae – nocne czuwanie). Nazywano tak ¼ czasu czuwania nocnej straży. We wczesnym chrześcijaństwie określano w ten sposób nabożeństwa nocne lub wieczorne przed ważnymi świętami kościelnymi. Tak zostało do dziś, głównie w odniesieniu do świąt Bożego Narodzenia, które obchodzone są przez chrześcijan od I wieku n.e.

W starożytnym Rzymie w grudniu obchodzono m.in. Saturnalia (od 17.12.), Larentalia czyli święto zmarłych (23.12.) i Dies Natalis Solis Invicti czyli Święto Narodzin Niezwyciężonego Słońca (25.12.)
Pogańskiemu Niezwyciężonemu Słońcu kościół chrześcijański przeciwstawił Chrystusa – Słońce Sprawiedliwości. Zamienił tym samym dotychczasowe święto w narodziny Zbawiciela Świata – Solis Salutis – Słońca, które wzeszło, aby zbawić świat.

Tak więc w obrzędowości bożonarodzeniowej splatają się dostojne elementy pogańskiego kultu zmarłych z radosnym nastrojem rzymskich obrzędów saturnalijnych i noworocznych.

NOC CUDÓW

Szczególnie liczne wierzenia związane są w nocą wigilijną. W wierzeniach ludowych jest to noc, w czasie której błąkają się duchy, a więc czas czarów, dziwów, niesamowitych zjawisk i nadprzyrodzonych mocy.. W tym czasie zwierzęta rozmawiają ludzkim głosem, a martwe kamienie ożywają i obracają się wokół własnych osi. Na wschodnich terenach Polski jeszcze w XIX wieku wierzono, że gdy w czasie wieczerzy wigilijnej wyjdzie się do sieni i spojrzy przez dziurkę od klucza, ujrzy się zmarłą osobę siedzącą na pustym miejscu przy stole. W Chełmskiem w wieczór wigilijny stawiano na stole garnki z resztą jedzenia, w przekonaniu, że zmarli biorą udział w wieczerzy.

Według prastarych wierzeń dusze przychodzące z krainy śmierci przybierają postać ptaków, zwierząt, a także ludzi, dlatego też w dniu wigilii nie należy nikomu odmawiać gościny ani pomocy.

Do Wigilii też odnosi się wiele nakazów i zakazów, ściśle niegdyś przestrzeganych:
• po zachodzie słońca nie należy nic robić,
• węgiel, wodę i drewno należy przynieść do domu przed zmrokiem, bowiem jeśli coś wniesie się po wieczerzy, wszystko myszy zjedzą,
• nie wolno w tym dniu niczego pożyczać, bo „niczego się człowiek nie dorobi”,
• nie wolno prząść, cerować i szyć, bo „nowe będzie się darło”,
• rano dobrze umyć się w zimnej wodzie, do której wcześniej trzeba włożyć kilka złotych, srebrnych lub w najgorszym wypadku miedzianych monet,
• stół trzeba opleść łańcuchem, aby „chleb się go zawsze trzymał”.

Wróżono również w sprawie zamążpójścia i ożenku. Pochmurne niebo wróżyło zamążpójście pannom starym i bogatym, jasne – młodym i biednym. Wyciągano kłosy ze snopów i liczono ziarna (do pary – zapowiadały szybkie małżeństwo, nieparzysta liczba oznaczała dłuższą samotność)

Po powrocie z pasterki domownicy szli do sadu i potrząsając drzewami, budzili je na urodzaj, mówiąc: „Obudźcie się, bo narodził się Jezus Chrystus”

LUDZIE I DUSZE PRZY JEDNYM STOLE

Dzisiejsza wieczerza wigilijna w pogańskich czasach była stypą zaduszną. Stąd ściśle określone dla tego typu uroczystości potrawy: bliny, fasola, groch, bób, kasza, jabłka, orzechy i miód – od bardzo dawnych czasów uważane za pokarm dla zmarłych. Kolacja wigilijna składała się z potraw postnych, co dało wyraz staropolskiej nazwię postnik lub pośnik. Na Litwie wieczerza wigilijna nosiła nazwy kutia, kucja, inne stare nazwy wigilijnej kolacji to kolenda czy wieczerza pańska.

Do tradycji wigilijnych należy dopilnowanie, aby do wieczerzy zasiadała parzysta liczba osób; nieparzysta wróżyć miała rychłą śmierć jednego z biesiadników. Jeżeli domowników było nie do pary, do stołów szlacheckich zapraszano kogoś ze służby lub czeladzi, a chłopi i mieszczanie prosili na wigilię żebraków.

Przy stole siadano zwykle według wieku, aby – jak mawiano – „tymże umierać porządkiem”.

Wieczerza rozpoczynała się wspólną modlitwą i do końca miała charakter uroczysty i poważny. Nikomu – oprócz gospodyni – nie wolno było wstawać od stołu ani rozmawiać. Jeszcze w XIX wieku na wsiach wieczerzę wigilijną spożywano z jednej, pięknie ozdobionej glinianej misy, którą stawiano na opłatku. Jeżeli opłatek przykleił się do miski, wróżyło to dobry urodzaj tej rośliny, z której przyrządzona była potrawa.

Liczba obrzędowych potraw wigilijnych powinna być nieparzysta, co miało zapewnić urodzaj w następnym roku. Wierzono także, że potrawy na wieczerzę wigilijną powinny składać się ze wszystkich płodów pola, sadu, ogrodu, lasu i wody. Gdyby coś opuszczono, nie obrodziłoby w nadchodzącym roku. Stary zwyczaj nakazywał też bodaj skosztowanie każdej potrawy.

Do wieczerzy wigilijnej zasiadano, gdy na niebie ukazywała się pierwsza gwiazda. Przed wigilijną wieczerzą myto się dokładnie, aby zabezpieczyć się od „bolaków” (wrzodów), a wodę po myciu wynoszono poza granice domu. Po porannej modlitwie pocierano sobie zęby czosnkiem, wierząc, że dzięki temu przez cały rok nie będą bolały.

OPŁATEK – CHLEB NIEPOWSZEDNI

Tradycja dzielenia się opłatkiem pochodzi od starego zwyczaju obdarowywania się chlebem nieofiarnym, popularnego w pierwszych wiekach chrześcijaństwa w południowej Europie, skąd przedostała się do Polski.
Nazwa opłatek pochodzi od słowa oblatum, czyli to, co jest ofiarowane. Początkowo nazywano tak chleb ofiarny, łamany i spożywany przez pierwszych chrześcijan. Z czasem w tych obrzędach pojawiły się cienkie płytki chlebowe z przaśnego ciasta. Chlebki niekonsekrowane, których nie wykorzystano w misteriach religijnych, czyli tak zwane eulogie, rozdawano wieczorem w kościele, aby chrześcijanie dzielili się nimi i spożywali podczas Bożego Narodzenia. Od nich właśnie pochodzą wigilijne opłatki. Opłatek przypomina o dzieleniu się z bliźnimi tym wszystkim, co mamy. W innych krajach ten zwyczaj nie jest znany.

ZIELONA PANI

Strojenie choinki – jedna z najmłodszych tradycji wigilijnych pochodzi z tzw. czasów pruskich, tj. z lat 1795-1806 i została przejęta od Niemców, którzy dla dzieci w Wigilię ubierali sosenki lub jodełki orzechami, cukierkami, jabłkami… Kościół dość późno zaakceptował ten zwyczaj, nadając mu chrześcijańską symbolikę „biblijnego drzewa wiadomości dobrego i złego”.

Choinka wyparła wcześniejsze wigilijne przybrania w formie zawieszonego pod sufitem wierzchołka sosny, zwanego na Rzeszowszczyźnie jutką, na Warmii i Mazurach – jeglijką, w Małopolsce – sadem, w Jarosławskiem, Lubelskiem i Sandomierskiem – wiechą lub w innych regionach podłaźniczką.

Źródła:
H. Szymanderska, Wigilia,
Z. Gloger, Encyklopedia staropolska
E. Janota, Lud i jego zwyczaje

Ostatni gong przed świętami

Wigilia za 2 dni. Tyle jeszcze rzeczy zostało do zrobienia. Sprzątanie niedokończone, z 12 wigilijnych potraw zrobiona zaledwie połowa, choinka nie ubrana, prezenty nie popakowane – słowem zwykły przedświąteczny chaos. W takim czasie szczególnie warto zafundować sobie odrobinę muzycznego relaksu. Wieczór łączący w sobie muzykoterapię z użyciem gongów i mis tybetańskich i występ wokalny pomaga nawet najbardziej zabieganym wyciszyć się, a jednocześnie nabrać energii na nadchodzące dni. Gong to starożytny instrument o potężnych i równocześnie delikatnych wibracjach, które powodują, że w naszym ciele zaczyna pojawiać się pełna harmonia. Taka kąpiel w dźwięku to swoisty masaż całego ciała. Dźwięk otacza i wnika, uspokaja i koi, przenosi w inny wymiar, daje poczucie odprężenia, a jednocześnie ładuje potężną energią. Likwiduje stres, zmniejsza ból mięśni, jest przyjemnym przeżyciem dla ciała i duszy.

Na koncercie, na którym byłam, grał Piotr Pułka – gongmaster z Krakowa, a śpiewała Karolina Rutowska.

Odpowiedź

Pytasz mnie, dlaczego zawsze masz w życiu „pod górkę”? Dlaczego to Tobie trafiają się najtrudniejsze do pokonania przeszkody? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego?

Odpowiedź jest tak prosta, że na pewno Cię nie zadowoli. Tak jest, ponieważ:

  • wierzysz, że zawsze masz w życiu „pod górkę”…
  • jesteś przekonany, że to Tobie trafiają się najtrudniejsze do pokonania przeszkody…

Nie wściekaj się. Nie obrażaj…

Naukowo udowodnione:
Każda materia jest energią o określonej częstotliwości wibracji, która determinuje jej własną strukturę molekularną. Myśl też jest energią, tyle że wibrującą z wyższą częstotliwością niż materia. Myśl o domu z ogrodem jest tym samym, co dom z ogrodem, różnią się tylko częstotliwością wibracji. Myśląc regularnie o takim domu, zaczynasz manifestować go na planie fizycznym. Zaczynasz podświadomie dążyć do zdobycia tego, o czym myślisz. Zaczynasz dokonywać wyborów, które to ułatwią. I tak właśnie stwarzamy przyszłość…

„To, co z siebie dajemy, wraca do nas. Wszechświat całkowicie wspiera każdą naszą myśl, którą chcemy pomyśleć i w którą uwierzymy”.

Pomyślałeś teraz, że przecież nie Ty decydujesz o wielu sprawach: o pytaniach na egzaminie, wysokości Twojej pensji, niewierności przyjaciół, aktywności wrogów. Że zło i dobro pochodzi z zewnątrz – od innych. Prawie masz rację. Przychodzi przez innych. Ale gdzie tkwi jego źródło? Blisko, dużo bliżej niż myślisz… W Twoim umyśle.

Zajęło mi trochę, zanim to zrozumiałam. I nagle wszystko zaczęło się układać…

Możesz powiedzieć: w poniedziałek egzamin, mam jeszcze tylko 2 dni i potem zdam albo nie, a jak nie, to wszystko się skończy…

Albo możesz powiedzieć: w poniedziałek egzamin – nareszcie koniec ciężkiej pracy. Mam jeszcze całe 2 dni na przygotowanie, a potem go zdam i zacznie się w moim życiu całkiem nowy rozdział…

Które myślenie jest Twoim? Chyba wiem… A nie da się czegoś z tym zrobić?…

Jest jeszcze jedno pytanie? Czy jesteś gotowy na sukces? Czy szanujesz siebie wystarczająco, by wiedzieć, że na niego zasługujesz? Każda wątpliwość jest Twoim wrogiem. Kto Ci powiedział, że nie dasz rady? Kto Ci powiedział, że nie jesteś dość dobry? Sam to powiedziałeś. Bardzo mi przykro, ale nie miałeś racji. Ja wiem, że dasz radę. Bo jesteś dość dobry. Ale to Ty musisz to wiedzieć…

Dobra – myślisz. Psychologiczny bełkot. Może nawet herezja, skoro zakłada, że jak Bóg mamy moc kształtującą świat wokół nas. A to?:

„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.” (Mt 7, 7-8).

Skoro nie wierzysz sobie, mnie, nie zaprzeczaj przynajmniej Jemu…

A teraz stań przed lustrem i popatrz na człowieka, którego widzisz. Człowieka, który tyle razy stawał na podium. Człowieka, który dawał sobie radę w tak wielu sytuacjach. Człowieka, który zdawał trudne egzaminy. Człowieka, który przejechał pół świata. Człowieka, na którego patrzyły oczy kamer. Dopisz do tej listy, cokolwiek zechcesz…

„Jeśli rzeczywiście kochamy siebie, wszystko nam się udaje”.

Idź. I niech Cię prowadzą dobre Anioły…

Twoja K.

Polecam:
film “Sekret”

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.