Wigilia za 2 dni. Tyle jeszcze rzeczy zostało do zrobienia. Sprzątanie niedokończone, z 12 wigilijnych potraw zrobiona zaledwie połowa, choinka nie ubrana, prezenty nie popakowane – słowem zwykły przedświąteczny chaos. W takim czasie szczególnie warto zafundować sobie odrobinę muzycznego relaksu. Wieczór łączący w sobie muzykoterapię z użyciem gongów i mis tybetańskich i występ wokalny pomaga nawet najbardziej zabieganym wyciszyć się, a jednocześnie nabrać energii na nadchodzące dni. Gong to starożytny instrument o potężnych i równocześnie delikatnych wibracjach, które powodują, że w naszym ciele zaczyna pojawiać się pełna harmonia. Taka kąpiel w dźwięku to swoisty masaż całego ciała. Dźwięk otacza i wnika, uspokaja i koi, przenosi w inny wymiar, daje poczucie odprężenia, a jednocześnie ładuje potężną energią. Likwiduje stres, zmniejsza ból mięśni, jest przyjemnym przeżyciem dla ciała i duszy.
Na koncercie, na którym byłam, grał Piotr Pułka – gongmaster z Krakowa, a śpiewała Karolina Rutowska.